WPwGA

Wycieczka do Wilna

DSC02531

Wycieczka do Wilna

30 maja 2014

WILNO 28.05. – 31.05.2014

Rosję żegnamy na dobre w Pskowie, jednym z najstarszych miast średniowiecznej Rusi. Po pysznej obiadokolacji (m.in.: sałatka grecka)  zwiedzamy Sobór Troicki na Kremlu, którego korzenie sięgają XII wieku. Upajamy oczy przepięknym, bogatym wnętrzem.

I znowu granica, i znowu formalności i nareszcie udajemy się na zasłużony nocleg   w Daugavpils, stolicy łotewskich Polaków!

29.05 – czwartek

Po dosłownie paru godzinach jazdy, ostatni cel naszej podroży zostaje osiągnięty. Już przy wjeżdzie zaczyna nas czarować Wilno, stolica Litwy. Wysiadamy przy zabytku sakralnym, barokowym kościele św. Piotra i Pawła, ufundowanym przez hetmana litewskiego Michała Paca. Budowla miała zaćmić dotychczasowe fundacje wielmożów litewskich i choć nie mam dużego porównania jestem przekonana, ze spełniła swoje zadanie. Najwięcej “bajtów” poświęciłam właśnie jej. Zachwyciły mnie białe, misternie wykonane przez mistrzów włoskich rzeźby (jest ich ok. 2 tys.), kompozycje ornamentalne i freski pochodzące z XVII wieku. “Ochy” i “achy” wydawałam z siebie bez końca. Rozgrzałam “zoom” na maksa, żeby uchwycić fascynujące, zapierające dech w piersiach szczegóły. Czas wychodzić. Ostatnie spojrzenie na niewielki plac przed kościołem, który został nazwany imieniem Jana Pawla II (na pamiątkę Jego wizyty w 1993 roku) i już “pędzimy”  w kierunku centrum.

W wielkim domu handlowym wymieniamy euro na lity (nie chcieli nam wymienić pozostałych w portfelu rubli?!). W niektórych sklepach, także na bazarach  przyjmują €, więc wielkiego stresu nie ma. Mamy za to godzinkę  na złapanie oddechu przed kolejnymi atrakcjami. Na nożkach dochodzimy do Wileńskiej Starówki, która znajduje się na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Byłabym zaskoczona, gdyby było inaczej. Tam zabytek konkuruje z zabytkiem o pierwszeństwo podziwiania. Kościoły otwierają swoje podwoje,  dumnie demonstrując różnorodność architektoniczną (gotyk – ceglany kościół     św. Anny – barok, renesans, itd). Sredniowieczne, kręte i wąskie uliczki prowokują do przejścia się nimi. Stylowe, “klimatyczne” knajpki  czy  restauracje wręcz przekrzykują się w “zjedz u mnie”. Teatr przy Alei Giedymina z ekspresyjną rzeźbą kobiet o “imionach” Dramat, Tragedia i Komedia zaprasza na spektakl… Można się zakochać? Można!!!           Stare Miasto ma coś czego nie miał olśniewający, kapiący złotem Petersburg. Wzbudza nostalgie i romantyczne uczucia.

Mickiewicz wiedział, gdzie zamieszkać. Idziemy ulicą, nazwaną na cześć naszego wieszcza “Literacka”. Metalowych, szklanych czy drewnianych zdobień poświęconych literatom i umieszczonych na murach okalających ulice, jest “co niemiara”. Znalazłam tylko Gałczynskiego, bo jak zwykle…kolacja już czeka. Te “randki” z kolacją są gorsze  od “innych” randek, bo często brakuje tzw. “kwadransu studenckiego” na ewentualne spożnienie. Ze smakiem “wcinamy” chłodnik litewski i cepeliny (potrawa z kartofli, mąki oraz pysznego farszu mięsnego) i z pełnymi brzuchami udajemy się do hotelu.

30.05 – piatek (prawie płaczę, bo to ostatni dzień fenomenalnej wycieczki)

Punkt pierwszy: Cmentarz na Rossie

Zbudowany na bardzo nierównym gruncie zmusza do pobudzenia pamięci, tej, z której my, Polacy, możemy być dumni. To miejsce, z którego nie ma odwrotu, nie bez powodu nosi miano “polskiej nekropolii”. Spoczywa tu mnóstwo znanych i mniej znanych Polaków, zarówno żołnierzy poległych od 1919 do 1944 roku jak i znamienitych przedstawicieli polskiej inteligencji. Centralne miejsce, tuż przy wejsciu zajmuje najważniejszy grób Rossy. Przykryte granitową płytą serce marszalka Piłsudskiego z wyrytym napisem „Matka i Serce Syna“. Bardzo zadbany, ze swieżymi kwiatami i palącymi się zniczami, przy którym pewna, wzruszająca staruszka, (jest tam zawsze, licząc na drobne kieszonkowe) czeka na turystów i recytuje przez siebie napisany, wspominający czasy powstania wiersz.

Punkt drugi: do opisania mam za mało miejsca.

Gotycka Brama Ostrobramska z Matką Boską ubraną w złotą suknię i złotą koronę, Uniwersytet Wileński (studiowali tam oprócz Mickiewicza, Kraszewski i Miłosz), Sanktuarium Miłosierdzia Bożego z namalowanym wg. „dzienniczka siostry Faustyny“ obrazem „Jezu ufam Tobie“ w którym odbywają się msze w języku polskim, amfiteatr zieleni, czerwone dachy…i śmieszna kura ze szkła na punkcie której, dostałam „kotka“ i biegałam  za nią całe dwa dni. Myślałam, że kupię ją wszędzie ale ona “czekała” na mnie tylko                   w jednym „souvenirze“ na całej starówce.

Nie potrafię zakończyć wycieczki do Wilna opisem pysznej obiadokolacji. Zakończę  ją cytatem profesora Juliusza Klosa: „…piękno Wilna nie kończy się na jego krajobrazie,  ono raczej dopiero się od niego zaczyna i snuje dalej swój czar w brylach i szczegółach budynków miasto tworzących…“

31.05 – sobota

Wracamy do Rygi. Cofamy zegarki o godzinkę do tyłu, Chyba wszyscy grzecznie śpią.  Na lotnisku, sprawdzamy, czy samolot ma  dwa skrzydła i pełni ufności lecimy do Wiednia. Szczęśliwie lądujemy, wyrównujemy ponownie czas i każdy, z „plecakiem pełnym wrażeń“ wraca do domu.

PS. 13.06 – piatek

Właśnie zakończyłam, jakże lakoniczne streszczenie naszej 8-dniowej wycieczki.  Starałam się jak mogłam, żeby oddać urok tego, co zobaczyliśmy i zachęcić innych do zwiedzania „ostbloku“. Dla tych, którzy kochają naszą historię i szukają „śladów“ polskich na świecie zapewniam, że w tych krajach jest ich całe mnóstwo (zwłaszcza w Wilnie). Co krok „potykałam“ się o „polskość“. Aż mnie kolana i kostki bolały. Matrioszki ozdabiają już mój odrestaurowany, powojenny regał, kura z Wilna siedzi  na szafce w kuchni i patrzy na mnie prowokując do śmiechu. Poznalam fantastycznych ludzi, z którymi przeżyłam jeden z najlepszych urlopów w moim życiu. Szczególne podziękowania dla państwa Gaborków         za organizację tego wyjazdu składa autorka tych artykułów,

Klaudia Nawalka.

DSC02664DSC02526

PRZEGLĄD ZDJĘĆ

Niestety, skomentowanie tego wpisu jest niemożliwe.

Impressum | copyright 2021 wpwga | adaption and design amplitude-austria | all rights reserved